Katarzyna Skrzynecka, Marcin Łopucki

Katarzyna Skrzynecka: Mężowi może powiedzieć wszystko!

Posted in Katarzyna Skrzynecka, Strona Główna

Przez dwadzieścia lat mogliśmy oglądać ją w wielu filmach serialach i programach telewizyjnych, jednak mimo natłoku często kuszących finansowo propozycji, cały czas pozostawała wierna teatrowi….

Po smutnym rozstaniu z Teatrem Bajka aktorzy występujący w spektaklu „Sceny dla dorosłych, czyli sztuka kochania” znów znaleźli miejsce, gdzie mogą grać przedstawienie, które przyciąga tłumy widzów. Podobno sami zawalczyliście o to, by ta sztuka powróciła na deski teatralne?

Katarzyna Skrzynecka, Marcin Łopucki,

Dziś aktorzy nie mogą pozostawać jedynie artystami, którzy odtwarzają zadaną im pracę, ale i sami muszą umieć być dobrze zorganizowanymi przedsiębiorcami i swoją własną pracę z pomysłem organizować. Nas akurat spotkała taka sytuacja, że niemal z dnia na dzień z mapy Warszawy zniknął Teatr Bajka, w którym wcześniej z dużym powodzeniem graliśmy od wielu lat to przedstawienie i zawsze przy pełnej widowni. Prezes spółki zarządzającej Teatrem Bajka sprzeniewierzył firmę i teatr zniknął w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach. Szkoda było zrezygnować z czegoś, co dawało nam zawodową radość, a widzom znakomitą rozrywkę. Spektakl jest niepowtarzalny dzięki widzom, którzy mają okazję niejednokrotnie coś dopowiedzieć, a my aktorzy musimy się spontanicznie w nowej sytuacji odnaleźć.

Porywając się na to przedsięwzięcie musieliście podjąć ryzyko. Nie baliście się, że coś pójdzie nie tak?

Ten spektakl stał się już kultową komedią na mapie Warszawy, na tyle lubianą, że widzowie przychodzili na niego po kilka razy, Dostawaliśmy wiele e-maili z zapytaniami, czy jeszcze powróci. To nam dało przekonanie, że warto zainwestować w ponowne wystawienie sztuki. Cała czwórka naszej obsady, czyli Anna Oberc, która założyła własną firmę producencką, Piotr Gąsowski, Jakub Przebindowski i ja z własnych środków wyprodukowaliśmy spektakl od samego początku w nowej scenografii i w nowych kostiumach. Aktualnie z wielką radością gramy „Sceny dla Dorosłych” na deskach Teatru Capitol.

Jest Pani przede wszystkim aktorką i piosenkarką. W zaistniałych okolicznościach stała się Pani również współproducentką sztuki. Jak się Pani odnalazła w tej roli?

Ciekawym doświadczeniem było dla mnie i zresztą dla każdego z aktorów „Scen dla dorosłych…” zadebiutować w roli producentów spektaklu, bo wszyscy robiliśmy to po raz pierwszy. Na pewno było to duże ryzyko, ale warto było je podjąć.

  W sztuce dość frywolnie mówi się o miłości i o jej barwach. Czy czasem nie za odważnie?

O miłości, a mówiąc wprost o sexie… Myślę, że to jest sfera życia dla każdego z nas ważna i każdemu potrzebna, która może być bardzo piękna i bardzo gorąca, ale jest to również coś, o czym wszystkim się dość trudno rozmawia. Mimo że większość ludzi to lubi, ceni, tęskni za tym i bardzo potrzebuje, to niektórzy nie potrafią rozmawiać o swoich potrzebach. My w spektaklu w sposób bardzo dowcipny rozmawiamy o różnych sytuacjach jakie mogą zaistnieć pomiędzy panami i paniami. Każda z odgrywanych przez nas sytuacji ma bardzo pikantne podteksty, ale wszystko jest w granicach dobrego poczucia humoru i nie obraża niczyich poglądów.

 

A w życiu też tak prosto jak na scenie rozmawia się o uczuciach i wzajemnych potrzebach?

Pewnie, że należy o tym rozmawiać. Po to ma się tę najbliższą osobę, by umieć rozmawiać o swoich uczuciach, marzeniach, pragnieniach, potrzebach i spełniać je, żeby się wzajemnie uszczęśliwiać… Każdy z nas powinien mieć duże poczucie humoru, bo to bardzo w życiu pomaga. Również w sytuacjach „tylko we dwoje” trzeba mieć dużo uśmiechu i swobody. Wtedy jest to piękne i fantastyczne.

 

Proszę wybaczyć szczerość. Zapytam więc, czy rozmawia Pani ze swoim mężem o tym, co należałoby zmienić?

My rozmawiamy ze sobą swobodnie na wszystkie tematy, bo oprócz tego, że jesteśmy zgodnym i fajnym małżeństwem, jesteśmy również bardzo dobrymi przyjaciółmi, a nie każde małżeństwo potrafi tak żyć. Są ludzie, którzy bardzo się kochają i są udanym małżeństwem, ale nie potrafią się ze sobą po prostu przyjaźnić. Myślę, że taką przyjaźń trzeba sobie wypracować, a wtedy ma się też duże zaufanie do siebie nawzajem.

 

Czy pojawienie się córeczki Alikii wywróciło Wasze życie do góry nogami?

Zawsze pojawienie się małej istotki w rodzinie zmienia życie. Oczywiście na lepsze (uśmiech). Od każdego z nas wymaga wielu poświęceń, uwagi, czasu, ale przede wszystkim serca i miłości. Dziś wiem, że jest to najpiękniejsze poświęcanie czasu, jakie można sobie w życiu wyobrazić i nigdy nie chciałabym ani jednej z tych chwil stracić, przeoczyć i być nieobecną w życiu mojego dziecka. Uważam, że największy błąd jaki można popełnić, to być nieobecnym rodzicem. Kiedy twoje dziecko stawia pierwsze kroki, kiedy wszystkiego się uczy – to najpiękniejszy czas dla rodziców. Nie wyobrażam sobie, żeby ze wzglądu na pracę, to wszystko mogło mi umknąć, przejść gdzieś obok mnie, a moje dziecko miałoby być pod opieką obcych niań.

 

Jednak mimo tej troski zdecydowała się Pani wrócić na scenę zanim Alikia skończyła roczek?

Jestem mamą pracującą, ale tak potrafię układać swój czas, by zanadto nie odczuła braku mojej obecności. Wychodzę tylko na koniecznych kilka godzin, kiedy jadę do teatru na próbę lub na spektakl, a potem pędzę szybko do domu. Razem z mężem w taki sposób organizujemy sobie czas pracy, żeby w razie potrzeby wymieniać się w opiece nad córeczką. Kiedy ja gram spektakl, Alikia najczęściej jest w domu z Marcinem. Na razie radzimy sobie świetnie we dwoje.

Katarzyna Skrzynecka,

A kiedy musicie wyjść gdzieś razem?

Kiedy już musimy gdzieś wyjść oboje, możemy liczyć na pomoc naszej przyjaciółki lub mojego taty, ale są to bardzo sporadyczne przypadki.

Jaka jest szansa, że Alikia niebawem zostanie małą gwiazdą?

Jesteśmy bardzo często zapraszani wraz z dzieckiem do różnych programów telewizyjnych, jednak kategorycznie odmawiamy takich rodzinnych występów. Myślę, że na to nasza córeczka jeszcze ma czas. Jeżeli kiedyś sama zdecyduje, że chce pracować w telewizji, czy jak będzie starsza wziąć udział w jakimś programie dla dzieci, to nie zabronię oczywiście, jednak nic na siłę.

Córeczka już pięknie samodzielnie chodzi i pragnie zwiedzać wszystko dookoła…!

To bardzo radosny etap, ale rodzice muszą mieć oczy dookoła głowy! Uganiamy się za brzdącem ciekawym świata, pilnując w każdej sekundzie, by niechcący nie zrobiła sobie krzywdy. Poznawanie świata oczami malutkiego dziecka czyni go znacznie bardziej kolorowym i pogodnym.

Starsze rodzeństwo rozpieszcza malutką Alikię?

Między naszymi starszymi dziećmi a Alisią jest prawie siedemnaście lat różnicy, czyli niemal pokolenie. Między nimi jest bardziej relacja rodzicielsko – dziecięca niż bratersko – siostrzana, bo to jest jednak maleństwo, a Paula i Dawid są dorosłą młodzieżą żyjącą swoim dorosłym życiem jak my. Na pewno jest między nimi piękna więź i duża umiejętność opieki nad małą siostrą za co bardzo im jestem wdzięczna.

Nie każda kobieta potrafiłaby zaakceptować dzieci męża z poprzedniego związku. Kiedy się na Was wszystkich patrzy wyglądacie naprawdę na bardzo zgraną rodzinę.

To dwójka bardzo kochanych młodych ludzi, dobrze wychowanych przez swojego tatę. Na szczęście wszyscy jakoś się w tym życiu odnaleźliśmy i udało nam się stworzyć szanującą się i kochającą rodzinę. Każdemu bym życzyła takiego pozytywnego układu jaki panuje u nas.

Katarzyna Skrzynecka z mężem Marcinem Łopuckim

Zarówno Pani jak i mąż macie na swoim koncie wiele sukcesów zawodowych. Czytając komentarze, a czasem nawet złośliwe artykuły, mam wrażenie, że ludzie Wam zazdroszczą.

Stratą czasu i cennej radości życia byłoby przejmowanie się tym, co się o nas mówi czy pisze, jeśli nie jest to zgodne z prawdą. W dobrej i rzetelnej prasie, informacje nas dotyczące są zazwyczaj neutralne i życzliwe. A głupkowate plotkarskie portale internetowe istnieją sobie gdzieś tam dla specyficznych oszołomów społecznych, często nienawistnych dla wszystkiego i wszystkich i nie zmienimy tego. Po prostu w ogóle nas to nie interesuje, bo to nie nasz świat. Niektórym ludziom łatwiej jest złorzeczyć innym niż poświęcić ten czas na budowanie własnego szczęścia.

Jak będąc tzw. „ludźmi z telewizora” udaje się Wam zachować normalność i dystans do całej tej sztucznej show biznesowej atmosfery?

Otaczamy się sympatycznymi i pogodnymi ludźmi z dobrym sercem. Mamy grono zaufanych przyjaciół, w którym nie istnieją takie uczucia jak zazdrość, zawiść, czy wzajemne złorzeczenia… Żeby w miarę spokojnie żyć też trzeba na to pracować wiele lat, bo nikt ci nie da w prezencie szczęśliwej rodziny, jeśli sama lub sam nie będziesz się umiał o to postarać i dać bardzo dużo od siebie. Trzeba w przytomny sposób ustawić sobie życiowe priorytety – gdzie jest miejsce na pracę, a gdzie na rodzinę. Jeśli praca będzie na ważniejszej pozycji, to zawsze prędzej, czy później poniesiesz porażkę, bo swoją rodzinę stracisz.

Nie możemy nie wspomnieć o Waszym małżeńskim projekcie „Zyskaj formę w 10 tygodni”… Wspólne cele zbliżają jeszcze bardziej ?

Niektórzy mówią, że najgorsza rzecz to pracować ze swoim mężem lub z żoną. Nam na szczęście współpracuje się bardzo dobrze. Marcin wielokrotnie wspierał mnie na różnych drogach zawodowych, czy to podczas premier w teatrze, czy podczas premiery płyty. Tym razem pojawił się projekt bardziej z dziedziny mojego męża, czyli dotyczący dietetyki i uprawiania sportu, w którym z radością wzięłam udział. On tutaj jest zawodowcem, czyli trenerem i dietetykiem, a ja wspieram tę kampanię jako osoba nie związana profesjonalnie ze sportem.

Jaka jest idea tego projektu?

Program to nowoczesna platforma on-line polegająca na zmianie dotychczasowego trybu życia i odżywiania na zdrowy i aktywny. Użytkownicy www.zyskajforme.pl otrzymują serię filmów treningowych i przepisów kulinarnych, a my trenujemy i gotujemy wspólnie z nimi. Co ważne, nie trzeba się wcale głodzić, by osiągnąć wymarzony efekt. Na stronie programu są zamieszczone przepisy na lekkie i zdrowe potrawy sprzyjające odchudzaniu. To nie jest dieta, ale cały kompleksowy program, który w wielu krajach Europy cieszy się ogromnym sukcesem i ma już kilkadziesiąt tysięcy użytkowników, którzy piszą i wklejają swoje zdjęcia, dając jednocześnie dowód na jego skuteczność… Cieszy nas fakt, że zrobiliśmy coś pożytecznego. Są ludzie, którzy po ukończeniu jednej serii, ćwiczą kolejną osiągając coraz lepsze efekty. Nie zawsze robi się rzeczy tylko dla siebie. Czasem warto zaangażować się w coś, co może poprawić życie innych.

Katarzyna Skrzynecka

Pojawiły się informacje, że wynagrodzenie za to przedsięwzięcie dostaniecie dopiero wtedy, kiedy 10 tysięcy osób zacznie z Wami ćwiczyć. Czy zarejestrowało się już tylu użytkowników chętnych, by zyskać formę?

W momencie, kiedy 10 tysięcy osób przyłączy się do programu zostaje przekroczona granica zwrotu kosztów wyprodukowania całej kampanii i w tym momencie wszyscy, którzy pracowali nad projektem mogą zacząć otrzymywać tantiemy za swoją pracę. Czy się uda? Nie wiem, ale z pewnością było warto wziąć w tym udział chociażby dla siebie i poprawy swojego zdrowia, kondycji i sylwetki.

Jak szybko Pani odzyskała swoją formę?

Mnie udało się to bardzo szybko dzięki pomocy mojego męża, który potrafił opracować dla mnie doskonałą dietę i ćwiczenia. Już dwa miesiące po porodzie wróciłam do swojej dawnej sylwetki. Serdecznie polecam każdej aktywnej mamie.

Obecnie można Panią też zobaczyć na scenie Teatru Komedia w bestsellerowym musicalu „Klatka Wariatek” – jego tematyka jest bardzo na czasie i dla wielu zapewne dość kontrowersyjna?

To musicalowa adaptacja francuskiego bestselleru „La Cage aux Folles” oraz Hollywoodzkiego hitu „Klatka dla ptaków”. Opowieść komiczna i wzruszająca jednocześnie, której akcja rozgrywa się wśród ekscentrycznych gwiazdorów teatru Drag Queen i transwestytów w zderzeniu z furią konserwatywnych polityków – homofobów … Gorąco polecam!

 

Rozmawiała Martyna Rokita / Studio 69

Fot. Studio69

# # #